Cześć Wam :)
Mała już po kąpieli zasypia w swoim łóżeczku to mam trochę czasu dla siebie. Swoją drogą muszę ją zacząć przestawiać pomału na późniejsze godziny spania, ale jak do tego dojdzie to pewnie będę Wam pisać jak to wygląda w praktyce. A dzisiaj może trochę wspomnień z okresu ciąży. Hmmm... Co to był za czas. Przed ciążą nie wierzyłam w te wszystkie pogadanki o hormonach, że kobieta się staje taka wyczulona na zapachy, smaki i zachowania innych ludzi. Przekonałam się jednak na sobie. U mnie to była istna BURZA hormonów. Stałam się płaczliwa, nie potrafiłam zapanować nad własnymi emocjami. Koszmar jakiś. Naprawdę dziwię się jak ze mną wszyscy wytrzymywali, jak ja sama miałam siebie dosyć czasami. Wiem, że kobiety mówią że ciąża to najwspanialsze co może się przydarzyć. Matko... To ja chyba jestem jakaś inna. Pomijając już te hormony, ale na przykład znalezienie sobie pozycji do spania to był wyczyn. Nie mówiąc już o nieprzespanych nocach. A ból nóg i skurcze jak mi dawały w kość kiedy za dużo pochodziłam. Nudności w pierwszym trymestrze a fuuu... jak nie mogłam nawet patrzeć na niektóre potrawy. Potem ten wilczy apetyt, że nie wiedziałam co mam jeść. Mogłam cały czas coś przeżuwać :D A na sam koniec czułam się jak wielka ciężarówka. Na porodówce mówili że idzie najpierw brzuch a potem pacjentka :) W tych momentach miałam po prostu już dość. Ale wszystkie ruchy i kopniaki Małej wynagradzały to wszystko. I myśl, że ONA już niedługo z Nami będzie. Że będę ją mogła przytulić, wycałować.
I jest od 4 miesięcy. Najcenniejszy dar w moim życiu.
A tu parę zdjęć z sesji ciążowej robionej przez moją uzdolnioną siostrę :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz